Stomil obronił się przed spadkiem z 1 ligi

Spadek w sezonie gdzie z drugim poziomem rozgrywek żegna się tylko jedna drużyna, a jeden z głównych rywali do walki o utrzymanie GKS Bełchatów był na starcie ukarany dwoma minusowymi punktami, byłby szczególnie bolesny. Działacze i kibice Stomilu w związku z tym liczyli na spokojne utrzymanie zespołu który poprzedni sezon kończył w środku tabeli, stąd zapewne decyzja  o zwolnieniu Adama Majewskiego na początku kwietnia bieżącego roku po kolejnej kompromitującej porażce 0:5 z Sandecją Nowy Sącz, byłemu już szkoleniowcowi nie pomogło zapewne, że był to czwarty mecz z rzędu bez jakiejkolwiek zdobyczy punktowej.

Obsadzenie w roli głównego trenera dotychczasowego asystenta zwolnionego menadżera, Piotra Klepczarka, poprawiło styl gry Dumy Warmii, tak spektakularne wpadki jak ta z Sandecją już się nie powtórzyły, jednak jeśli chodzi o najważniejszą statystykę tj. liczbę zdobytych punktów oszałamiającej przemiany nie da się zauważyć. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że od momentu kiedy wiadomo było, że tylko fatalna seria i zbieg okoliczności może sprawić, że Stomil będzie drżał o utrzymanie z zarządu klubu płynęły sygnały, że drużyna powinna już grać z myślą budowy podstaw pod kolejny sezon. Przewodniczący Rady Nadzorczej, Michał Brański, w  wydanym oświadczeniu  jasno (na tyle ile mógł) dał do zrozumienia, że jednym z głównych celów na ostatnie kolejki jest zarobienie jak największej ilości pieniędzy dzięki wysokiemu miejscu w rankingu Pro Junior System.

Na początku pracy nowego trenera nie dla wszystkich było oczywiste czy Piotr Klepczarek zgodzi się zaakceptować wizję właściciela i będzie aktywniej stawiać na młodzież, aczkolwiek widać wyraźny wzrost minut granych przez młodzieżowców pod jego wodzą, efektem tego Stomil jest już praktycznie pewien, że będzie partycypować w podziale nagród z PJS i teraz walka trwa głównie o to jak duży kawałek tortu przypadnie drużynie z Olsztyna.

Czy jednak olsztyńscy kibice mogą z optymizmem patrzeć w kolejny sezon? Niekoniecznie. Michał Brański w połowie maja poinformował, że rozstaje się z klubem wraz z końcem sezonu i pozbędzie się swojego większościowego pakietu akcji. Jako główne przyczyny wskazał brak perspektyw dla klubu spowodowany niskim poziomem finansowania ze strony miasta, dało się też wyczuć brak wiary w projekt sygnowany nazwiskiem Piotra Klepczarka.

Odejście z klubu po obecnym sezonie zapowiedział także prezes, Grzegorz Lech. W związku z tym jeśli w najbliższych tygodniach w roli rycerza na białym koniu nie pojawi się żaden bogaty sponsor Stomil czeka kolejny sezon walki o utrzymanie, tylko tym razem spadać do II ligi będą już trzy zespoły, więc niekoniecznie musi to być gładka przeprawa podobna do tej z bieżącego sezonu. Jeśli Warmia dalej chce mieć swojego przedstawiciela na poziomie zaplecza ekstraklasy zapewne potrzebna będzie solidna praca, zarówno w szatni, na boisku, ale też w gabinetach rady nadzorczej i ratusza, światełkiem w tunelu dla stabilizacji sytuacji finansowej może być fakt pozyskania nowego dużego sponsora, organizatora loterii ,,Lotto”.

Close